Tournee 2009-01-30 14:50:44

Marzenia się spełniają - jadę na TINĘ TURNER i to gdzie - do LONDYNU :)))
Myslalem, ze juz nigdy nie bedzie mi dane ja zobaczyc, a tu taka niespodzianka. A w kolejce juz nastepne wystepy - 22 kwietnia Per Gessle w STODOLE, a 15 sierpnia Madonna na Bemowie...
I dziwne, ale najbardziej ciesze sie na TINE :))))

skomentuj (0)

Krótko 2008-12-07 02:08:40

W pracy się realizuję - do końca życia - BIG THX to my Mentor :)
W zwięzku... czasem mniej, czasem bardziej się spełniam
W rodzinie tęsknię za czasem i do czasu, gdy go mam
W domu sie obijam
W metrze sie nudzę i dyskretnie podsiadam staruszki
W łóżku się wyleguję za długo
W drodze do pracy cieszę się, że jest zimno, ale nie za zimno
W wieży czekam na nową płytę wiadomego duetu
W kamienicy zapoznaję sąsiadów
W komputerze jak zwykle robią dużo i bez sensu
W Internecie grzebię dużo i jeszcze bardziej bez sensu
W kinie już dawno nic mnie nie powaliło
W polskim kinie kolejny film mnie rozczarował i to 33-ma scenami pod rząd :(
W telefonie muszę zrobić porządek
W przyjaźni mnie nie ma, ale mam nadzieję, że istnieją
A w dupie mam cały ten blog :))

I tyle u mnie :)))

skomentuj (1)

Nie dzieje się nic 2008-11-11 14:08:49

Siedzę właśnie na zestawie MC25 w oczekiwaniu na pieprzonego montażystę, a, że nudzi mi się ogromnie to postanowiłem coś tu napisać. No właśnie - musiało mi się tak nudzić, aby tu wdepnąć. Nie wiem czemu, ale chyba prowadzenie bloga nie sprawdza się w moim przypadku. Wszystkie złote myśli chyba mają stracha do elektroniki i krążą gdzieś w postaci neutronów o elektronów w zwojach mojego mózgu i opierają się jak mogą przed przelaniem je w sytem zero-jedynkowy na ekran komputera. Dzisiaj urządzamy jednak polowanie :)
Jestem w Polsce już 5 miesięcy, a czuję jakby to był co najwyżej drugi miesiąc. W sumie tyle się już wydarzyło, a wciąż się tu nie zadomowiłem i bardziej jestem dumny z pobytu w Anglii niż powrotu do Polski. I żeby nie było - cieszę się, że wróciłem. Bardzo. Ale Anglia jest w mojej głowie jakąś Atlantydą sentymentów i wzruszeń. A w sumie powinienem tam zagladąć jak najrzadziej, bo wszystko się u MNIE udaje. Przede wszystkim praca, rodzina, znajomi i ogolne zaklimatyzowanie. Tego niestety nie można powiedzieć o M, co burzy moją idyllę, ale wciąż jest nadzieja, że jakoś i jemu się ułoży.
Dziś jednak nie mam humoru nie przez to. Ten dzień spędzany w pracy w ciągłym czekaniu na..., chyba mnie troche rozstraja. W sumie mógłbym siedzieć w domu i oglądać nawet SATC z Miskiem, ale to ja bym o tym decydował, a nie jakiś spalanciały monter, który ma w dupie swoją pracę, a tym samym mnie i mój czas...
Obiecałem sobie, że jak do 14 nie przyjdzie, to się stąd zbieram. Jest 14:08, a jego brak. Zawsze miałem problem z drastycznymi krokami. Czas to zmienić. Idę...

skomentuj (0)

Sobota 2008-09-21 22:26:23

Sobota, to ponoć dzień na sprzątanie. Zatem postanowiłem zrobić sobie taką kilkudniową sobotę i uporządkować kilka spraw w swoim życiu. Po powrocie do Polski za mało mam pewników w życiu. Życie tu to w ogóle jednak wielka niewiadoma. Dlatego nie mogę sobie pozwolić na jakiekolwiek wątpliwości i pytania w innych sferach. Zatem czas na małe porządki...

skomentuj (1)

Money, money, money... 2008-09-20 23:44:41

Kończą się angielskie pieniądze... Przechodzę na polskie stawki... :((((((((((

skomentuj (1)

Dawno, dawno temu... 2008-09-11 21:16:09

Dawno nic nie pisalem. Nie wiem czemu, ale jakos nie ciagnelo mnie tu ostatnio. Wlasnie dorwala mnie jednak angina, wiec mam przynajmniej czas, aby nadrobic zaleglosci... Mija wlasnie 3 miesiac mojego powrotu do Polski i... da sie żyć. Co prawda mieszkania nie cierpie, bo ile by sie tu nie sprzątało, to i tak jest syf - dlatego nie sprzątam :)) Mam jednak prace, która daje mi masę satysfakcji. Wreszcie robię to co zawsze chciałem robić i strasznie mi się to podoba. W sumie to mógłbym nawet to za darmo robić, gdybym oczywiście miał za co życ. Ale jest coś w powiedzeniu, że ostatnim dniem kiedy idzie się do pracy, jest dzień kiedy zaczynasz lubić swoją pracę. Ja swoją lubię od pierwszego dnia, a dzisiaj pojawiła się szansa aby robić jeszcze coś dodatkowego. No a poza tym nie mogę rozczarować jednej osoby, która na mnie postawiła :))) Dzięki :)))

skomentuj (1)

The New Beginning 2008-07-31 21:08:33

Nawet nie wiem, ktory to juz dzien, a nawet tydzien mija mi w Polsce. Mialo byc ciezko z praca, z przestawieniem sie znow na polskie realia, a przede wszystkim ceny. Oficjalnie potwierdzam zatem wystapienie tych zjawisk, ale ostatnio najbardziej daje nam sie we znaki - NUDA!! Na w pelni zasluzonych "wakacjach od pracy" kazdy dzien wyglada bowiem tak samo, ze nawet weekend sie specjalnie nie wyroznia. Nie wiem czy nazwac to starzeniem sie czy dojrzewaniem, ale nawet imprezy juz mnie nie bawia jak kiedys... Po krotkim namysle - wole to drugie wytlumaczenie.
Zatem dni zlewaja sie w jednosc, a nas zalewa NUDA. Bo ile razy mozna sie cieszyc wyjsciem do COSTY, SUBWAY-a, ICE COFFEE, CZULEGO BARBARZYNCY, BAMBINI DI PRAGA, czy nawet na korty. I powoli zaczynala mnie zzerac ta nuda i przyciagac do siebie sasiedzko zadomowiona depresja.
Oddechem byly dla mnie wyjazdy do rodziny, ale nie po to stamtad wyjezdzalem 3 lata temu, aby wciaz wracac. Jednak ogromnie jestem im wdzieczni ze sa. Szczegolnie Siostrze, ktora tak sie zmienila przez ten czas, ze zaczynam ja bardziej traktowac jak osobe z grona moich najblizszych znajomych, a nie mlodszej siostry, ktora jest bo jest i tyle...
Niespodziewanie pojawila sie jednak zmiana, ktora spowodowala, ze moze zaczne juz normalnie oddychac tez w Warszawie. Zaluje, ze to nie ja znalazlem ja, a ona mnie, ale i tak ciesze sie na jej widok. Troche sie obawiam, waham, ale ciesze sie na to wyzwanie zawodowe. Mam tyko nadzieje, ze to juz ostatni raz zaczynam wszystko od nowa. W glowie juz mam tysiac pomyslow, choc gdyby chodzilo o inna tematyke to pewnie mialbym juz miliard. Przynajmniej mam mobilizacje do ciezkiej pracy i przypomne sobie czasy studenckie, kiedy przesiadywalem cale dnie w Bibliotece Narodowej. Przesiadywalem??
Dziekuje zatem dobra duszo za te szanse i obiecuje nie zawiesc, a nawet pozytywnie zaskoczyc!!
A innej dobrej duszy, w ktora ta pierwsza nie wierzy dziekuje za pomyslna rekonwalescencje mojego nadgarstka!!
Teraz musze sie tylko moja najblizsza, te zdepresjonowana duszyczka, aby znow sie usmiechala jak na zdjeciach obok :)))

P.S. To jest chyba najbardziej meczacy post jaki tu napisalem. Powstal bardziej z koniecznosci i obowiazku niz potrzeby serca i niestety to chyba czuc...

skomentuj (1)
Księga Gości


yaqbeck@interia.pl